Wojna w Iranie a ceny nieruchomości w Łodzi

Przez długi czas nieruchomości, mieszkania, domy dla większości z nas stanowiły rodzaj dobra podstawowego, którego zadaniem była realizacja fundamentalnych potrzeb człowieka, takich jak bezpieczeństwo, ogrzanie, miejsce do wychowywania potomstwa czy schronienie. Nawet w historii XX wieku w Polsce, czy Łodzi nieruchomości zazwyczaj stanowiły przedmiot dobra podstawowego. Od pewnego czasu jednak wszystko się zmieniło.
W związku z przeniesieniem większości produkcji dóbr konsumpcyjnych do Chin i stworzeniem modelu gospodarki operującego jedynie na marży z pośrednictwa pomiędzy produkcją na Wschodzie a sprzedażą na Zachodzie, system ten wygenerował dość sporą rzeszę bezrobotnych z klasy średniej i niższej. W tym celu niezbędne stało się zagospodarowanie tych zasobów ludzkich. Na pewnym etapie rozwoju uznano, że najlepszym sposobem na wykorzystanie taniej siły roboczej będzie stworzenie wewnętrznego rynku nieruchomości.

1. Strach.
Pierwsze informacje o pandemii były niezwykle niepokojące, również dla rzeczoznawców majątkowych. Do rozpędzonej gospodarki wpłynęły wieści o wirusie i lock-downie. Pojawiły się rzeczywiste obawy masowych zwolnień pracowników. Cześć przedsiębiorców w Łodzi prowadzących swój biznes, bez poduszki finansowej, a także w branży najbardziej narażonej na negatywne konsekwencje lock-downu, musiała w trybie ekspresowym zamykać swoje przedsiębiorstwa i zwalniać swoich pracowników. Część z nas otrzymywała różne, zupełnie nie potwierdzone SMSy o zamykaniu miast, wkraczaniu wojska itp. W sklepach w Łodzi brakowało papieru toaletowego i innych środków czystości. Gospodarka jednak wytrzymała tę próbę, gdyż wirus nie okazał się tak śmiertelny jak się tego wstępnie obawiano (zapewne element paniki dodawały informacje z Włoch, kraju który początek pandemii rozpoczął od sporej liczby zgonów, która mogła być powiązana ze złym sposobem leczenia). W marcu 2020 roku, społeczeństwo na parę tygodni zniknęło w domach, życie w miastach praktycznie zamarło.
